Fit życie fit mamy

Fit mamaJestem samotną matką 30 plus, pracującą na pełen etat i w dodatku posiadającą pasję, która jest dość wymagająca. Nie tylko czasowo, ale też logistycznie. Moja fit religia i treningi zmieniły całe moje życie, wymuszając dopasowanie do niej mojej kuchni, obowiązków i rozkładu dnia.
Często słyszę od znajomych pytania: Chce Ci się? Skąd masz motywację? Już jesteś szczupła, nie powinnaś przestać?
Problem w tym, że nie sposób przestać . To jest jak samonapędzający się mechanizm, jak perpetuum mobile.

Co jest jednak ważne, żeby utrzymać dietę, treningi i mieć jeszcze czas na relaks i rodzinę. Poniżej przedstawię moje sposoby na dobrą organizację dnia fit mamy.

1. Posiłki

Podstawa fit religii. I wcale nie trzeba codziennie stać przy garach i wymyślać super skomplikowanych zdrowych dań. Ja gotuję raz na 3 dni. I to nie tak, że potem przez te 3 dni jem to samo. Gotuję po prostu różne rzeczy, w większych ilościach, które można potem dowolnie łączyć. Co można jeść, to już kwestia wiedzy, więc na zakupach nie trzeba już się zastanawiać, bo sięganie po dobre produkty wchodzi w nawyk. Jedzenie w pracy oczywiście obowiązkowo, najlepiej przygotowane w domu, zapakowane w pudła. Okoliczny fast food przestanie kusić a my zaoszczędzimy nie tylko pieniądze ale też ilość spożytych kalorii.

 2. Praca

Tak, 8 godzin przed komputerem. Zabójstwo dla bycia fit. Ale można to jakoś względnie przeżyć. Moim sposobem jest podróżowanie do pracy i z pracy na rowerze. Poza tym robienie przerw oraz szybkie ćwiczenia, które pozwalają się rozciągnąć po wstaniu od biurka.Podczas robienia kawy czy herbaty jest okazja, żeby się trochę pogimnastykować, zanim woda się zagotuje. No i posiłki musowo. Praca (w miarę możliwości) nie powinna przeszkodzić w regularnej konsumpcji, tego co przynieśliśmy z domu.

 3. TreningiFit życie - plan dnia fit

Regularność kluczem do sukcesu i jeśli chcemy coś osiągnąć  to trenujemy minimum 3 razy w tygodniu. Podpisz umowę z klubem, a na pewno będziesz mieć dodatkową motywację do uczęszczania na zajęcia. Ja przeplatam treningi aerobowe z siłowymi i wytrzymałościowymi. Rower w drodze do pracy, fitness, crossfit, biegi, siłownia. Nie wszystko na raz, ale w różne dni, z różną częstotliwością, a na pewno nam się za szybko nie znudzi. Nie zastanawiam się nad tym czy mi się chce iść na trening, bo to część mojego dnia, działanie nawykowe. Dzięki treningom i diecie organizm przestawia się na wyższe obroty, więc głód aktywności ruchowej występuje automatycznie.

4. Dzieci i rodzinka

Ćwiczyć można wspólnie, z mężem lub dziećmi. Ja polecam szczególnie aktywność na powietrzu, tym bardziej, że aura już nam sprzyja. Dotlenienie bezcenne.
Coraz więcej siłowni czy klubów fitness posiada też miejsca w których nieodpłatnie można pozostawić pociechy pod opieką. One się bawią, a my trenujemy. Są także zajęcia dla dzieci na które można zapisać pociechy. Wpajanie aktywności ruchowej i dobrych nawyków od najmłodszych lat.

 5. Relaks

Mnie relaksuje sam fakt tego, że się potężnie zmęczę. Jednak czas na odpoczynek musi być, bo bez niego szybko nabawimy się kontuzji albo uczucia ogólnego przemęczenia. Przetrenowanie to nic miłego. Poza tym regeneracja to przecież sama przyjemność. Gorąca, pachnąca kąpiel i masaż całego ciała po treningu to mój rytuał. Ulubiony balsam w dłoń i smarujemy. Na zakwasy polecam naprzemienne prysznice, ciepłe i zimne.
 Relaks to też zajęcia z jogi czy inne rodzaje fit balance lub lektura czegoś o byciu fit.
No i cheat day. Jeśli trzymamy dietę to raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić na małe grzeszki w postaci babcinego ciacha.

Podsumowując zwrócę uwagę na coś bardzo ważnego. Fit religia nie będzie działała, jeśli nie będzie nam sprawiała radości. Zmuszanie się do treningów czy do regularnych posiłków nie ma sensu. Oczywiście są wyjątkowe dni kiedy jesteśmy chorzy, czy z innych przyczyn losowych nie pójdziemy na trening lub nie zjemy regularnie. Ale ogólnie bycie fit oznacza, że to wszystko co opisałam powyżej jest nam bliskie i czujemy się z tym emocjonalnie związani. Musi to do nas przemawiać, a nie być tylko podyktowane chwilową modą czy zajawką. Trzeba też wyeliminować czynnik stresogenny, bo choć trening to świetne rozładowanie napięcia to na dłuższą metę kumulacja innych problemów sprawi, że nie będziemy fit. Równowaga nie będzie zachowana.
Najważniejsze to odnaleźć w sobie chęć, punkt zaczepienia, określić cel, dążyć do niego, a przy tym czerpać radość z efektów, które małymi krokami pozwolą nam ten cel osiągnąć, a często nawet osiągnąć o wiele więcej niż na początku zakładaliśmy.

Staram się dzielić swoją pasją na moim fanpage'u "Fit Kot". Jeżeli w jakiś sposób Cię zainpirowałam, zmotywowałam , polub Fit Kot na facebook'u >>

Kategorie: 

Share